

W tym roku przypadł mi, w imieniu wszystkich trzecioklasistów, zaszczyt pożegnania naszej kochanej "Dwójki". Nie jest to łatwe zadanie, ale na pewno bardzo przyjemne. W końcu spędziliśmy w tych murach trzy lata - może nie zawsze szczęśliwie - ale na pewno niezapomniane. Bo przecież nie da się ot tak wymazaćz pamięci całkiem spory kawałek naszego nastoletniego życia. A jak to wyglądało od samego początku?
Rok 2005. Najpierw, jeszcze w podstawówce, opanował nas strach przed egzaminem. W końcu - pierwszy ważny sprawdzian. Później ogarnął nas "szał" z podaniami. Czuliśmy się tak dorośli, po raz pierwszy załatwialiśmy sprawy bezpośrednio związane z naszą przyszłością. Wreszcie znaleźliśmy się w gimnazjum! Większośćz nas przyszła z sąsiedniej "Czwórki". Nie byliśmy przyzwyczajeni do wielkości nowej szkoły. Przestraszeni, snuliśmy się po ogromnych korytarzach, a naszym najczęstrzym celem był sklepik szkolny. W końcu jednak przyzwyczailiśmy się do nowego otoczenia. Chyba największym zaskoczniem dla nas był fakt, że nauczyciele traktowali nas poważniej, prawie już jak dorosłych. I jeszcze te dumne spojrzenia uczniów starszych klas..., o jakieś dwie głowy od nas wyższych.

No i zaczął się drugi rok nauki w Gimnazjum nr 2, jak twierdzą uczniowie starszych klas, najtrudniejszy. Jednak nie było tak źle, wszyscy przeżyliśmy. Nie byliśmy już najmłodsi w szkole, przez co pierwszoklasiści wydawali nam się nieprawdopodobnie mali, a z uczniami klas trzecich łączyły nas przyjaźnie, a nawet miłości. I czekał nas sprawdzian próbny. Wypadł dobrze, w końcu byliśmy uczniami inowrocławskiej "Dwójki".
W 2007 roku zasiedliśmy w szkolnych ławkach jako trzecioklasiści. Teraz uczniowie pierwszych klas wydawali nam się jeszcze mniejsi. Od pierwszej lekcji ostatniego roku w tym gimnazjum nauczyciele przypominali nam o czakającym nas egzaminie. Jednak my nie daliśmy się zastraszyæ. Wiedzieliśmy, że nasze gimnazjum idealnie przygotuje nas do tego trudnego podejścia. I nie pomyliliśmy się - egzamin wypadł bardzo dobrze. A wiecie co było najlepsze w trzeciej klasie? To, że na sprawdzianach podpisywaliśmy się "kl. IIIe". Już więcej kresek nie mogliśmy tam postawiæ.

A kogo będzie nam najbardziej brakowaæ? Zapewne pana dyrektora Zielińskiego, na którego widok pośpiesznie wkładaliśmy mundurki. Albo pana Adamusa i jego "wesołego autobusu". Na pewno będziemy tęsknićza panią Kosińską i jej zawsze uśmiechniętą twarzą na powitanie... I jeszcze za panią Czerwińską, na widok której uciekaliśmy na drugi koniec szkoły, gdy kazała wyjśćna boisko. Oraz za panią Gulańczyk i panią Kościelak, wspaniałymi polonistkami, które zawsze umiały zmobilizowaćdo nauki gramatyki. I za panią Pietrzak, i panią Rydlichowską i ich zamiłowaniem do geografii. Będziemy tęskniæ! Bo wiemy, że już nigdzie nie będzie tak, jak tutaj.
A na koniec mały apel -
pamiętajcie o nas! Natalia Wójciak